O autorze
Z wykształcenia inzynier (Wydział Mechatroniki PW ), po drodze dziennikarz "Sportowca" oraz rzecznik prasowy PZPN. Od dziesięciu lat licencjonowany menadżer piłkarski, autor ponad pięćdziesięciu międzynarodowych transferów, między innymi do takich klubow jak FC Porto, Sporting Braga, US Palermo, AC Torino, QPR FC, Southampton FC, WBA FC, Ipswich, Sheffield Wednesday, Hertha Berlin, FC Kaiserslautern, VfL Bochum, Borussia Monchengladbach, Real Murcia, Elche CF, Glasgow Rangers, FK Moskva, FK Terek, PAOK Saloniki i inne. Sprawdźmy czy 2+2=4 także w futbolu...

Szanujmy piłkarzy. Nie jest tak łatwo być jednym z nich

Tak to i ja bym zagrał! Oczywiście w piłkę grać potrafi każdy, tak jak każdy potrafi biegać albo podskakiwać. Z tego powodu kiedy tylko zaczyna się mecz, kilka milionów ludzi drze się do telewizora: „Jak strzelasz baranie! W lewo, a nie w prawo! Ja bym to strzelił!”. Pal licho tych, którzy krzyczą to w chwili uniesienia. Gorzej, że coraz więcej osób naprawdę wierzy, że jest w stanie grać na poziomie zawodowego piłkarza (a nawet lepiej!), tylko z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn tego nie robią. To znaczy, oni te powody czasami są w stanie sprecyzować – nie mają znajomości, nie wiedzą do kogo się zgłosić, nikt ich nie chce wciągnąć do interesu.

 Ludzie – jeśli można tak uogólniać – nie zdają sobie sprawy, jak trudno jest być piłkarzem. Ile to wyrzeczeń od najmłodszych lat, ile poświęconych na trening poranków i wieczorów, ile wakacji spędzonych na boisku, ile bólu, ile zawziętości. Te wszystkie składowe stanowią obietnicę gry w piłkę, ale w rzeczywistości i tak przebijają się tylko najlepsi. Ktoś mówi – tak to i ja bym zagrał! Kiedyś moja szwagierka tez mi powiedziała:  niech mi zapłacą, ja też będę tak po boisku latać....

Chodzi o te kilka metrów na mecie, kilka centymetrów wyżej, kilka kilogramów więcej... To jest ta cienka granica miedzy amatorem i zawodowcem. 11 sekund na setkę to świetnie biegający amator, ale tylko amator, zawodowstwo jest pół sekundy dalej. Te najtrudniejsze do pokonania pół sekundy... Z boiskiem jest  podobnie – musisz być szybki, silny, skoordynowany, przewidujący, odporny na ból, na stres... Wejdziesz, też może kopniesz piłkę, ale wyglądać będziesz pokracznie, bez względu na to, jakie masz aktualnie o sobie mniemanie. Że ktoś nie strzelił na pusta bramkę? Tak bywa, trzeba wziąć pod uwagę, ze już przebiegł w tym meczu 10 kilometrów, doszedł stres... 
 
Przypomina mi się zakład z dawnych lat. Ktoś chciał zmierzyć się z mistrzem świata w tenisie stołowym, poszedł zakład. Dostał duże fory, 19 punktów w secie....  Na rozgrzewce – obaj z partnerami  wyglądali tak samo. Te same ruchy. Piłeczka – pyk, pyk, pyk, puk. Bez różnicy! A potem zaczął się mecz i różnica już była, bo jeden walił gdzie chciał, a drugi nawet nie był w stanie zareagować. Dostawał piłką w rękę, łokieć, czoło... Nic nie ugrał! 
 
W żadnym sporcie nie jest prosto trafić do reprezentacji kraju, a już w tak popularnym jak futbol – w szczególności. Dlatego szanujmy piłkarzy. Są jacy są, może nie najlepszych na świecie, ale w czym niby Polska jest najlepsza na świecie? Może i w naszej lidze zdarzają się mecze nudne, ale w jakiej dziedzinie życia nie ma szmiry? Ostatnio trafiłem do teatru Polonia na przedstawienie Boska! Na scenie mocna ekipa: Krystyna Janda, Wiktor Zborowski, Maciej Stuhr... Wszyscy fajnie grają, podobno bardzo dobre przedstawienie, jeden problem: nieśmieszne... A to miała być komedia. Nudy. Oczywiście – niektóre spotkania są bez dwóch zdań fatalne, frekwencja na nich mizerna, ale ile jest fatalnych filmów w kinach i ile pustych filmowych sal? Ani ta nasza piłka nie jest lepsza, ani gorsza od tego wszystkiego, co mamy na co dzień.
Trwa ładowanie komentarzy...